niedziela, 23 marca 2014

treningi...

Nasze wypociny
trening 15.03.2014 tętno ok 76 po 3 min 72 i po 5 min ok 60
trening 17.03.2014 tętno 60
19.03.2014 galop 25 min w deszczu :) było całkiem mokro :) tętno 78 po 3 min 72 i po 5 min 58
21.03.2014 stęp kłus galop w czasie 2h i 20 min tętno 58
i teraz perełka obecnego tygodnia która myślałam że się nie zapisała ale jednak jest :)
trening 23.03.2014 tętno 60 po 3 min 60 po 5 min ok 50

fot. Katarzyna SZ. na naszej Raculkowej super "hali" :)






sobota, 15 marca 2014

Co raz lepiej !

W tym tygodniu treningi były dość intensywne.
Niestety nie wszystkie załapały się na endomondo... uroki technologii ;)
Pracowaliśmy dużo z ziemi, ale też zaczęliśmy galopy w czasie

tu pierwszy taki galop 20 min bez przerwy
10.03.2014 tętno po galopie 80 po 3 min 72 i po 5 min 60

kolejny trening to był kłus przez 1,5h
12.03.2014 tętno po kłusie 52

wczorajszy trening bardzo mnie zaskoczył 20 min galopu bez przerwy i tętno po galopie 72 po 3 min 60

Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników :)
Karakal ma się bardzo dobrze, nawet się cieszy jak idziemy do lasu się zmęczyć :)

Pozdrawiam!


poniedziałek, 3 marca 2014

Nowy sezon

Sezon 2014 rozpoczyna się w kwietniu. Pierwsze treningi już za nami. Kowal, p. Grobelny już prawie doprowadził kopyta do porządku. Mam nadzieję, że wystartujemy 5 kwietnia w Białej :)

Część treningów jest pokazanych na endomondo:
22.02.2014 tętno 60 po 3 min 50

23.02.2014 tętno ok 62 po 3 min ok 50

24.02.2014 tętno 65 po 1 min 55 po 5 min 44

26.02.2014 tętno 60 po 3 min 45

2.03.2014 tętno 76 po 3 min 60

a część zostanie "słodką" tajemnicą :)
międzyczasie oczywiście ćwiczymy posłuszeństwo z ziemi i rozciągamy kończyny :)
Pozdrawiamy!



piątek, 17 stycznia 2014

Kopytniaki

Dawno mnie tu nie było. Pochłonęła mnie praca zawodowa i Karakal oczywiście.

Z kopytami co raz lepiej. Diagnoza Pana Kowala, który korygował kopyta: widoczne plamy świadczące o przebytym silnym zapaleniu kopyta (koń był bliski ochwatu), jak również kopyto było przez to bardzo rozmiękczone, podejrzenie opadnięcia kości kopyta.

Na szczęście udało się ściągnąć p. Grobelnego, który w Jaroszówce robił nam kopytka i wykluczył ostatnia opcje ostatecznie. Co za ulga. Pozostały nam jeszcze flary do wyleczenia.
Karaluch przez cały czas miał dostęp do minerałów w kostce i dostawał dużo warzyw ( w szczególności seler), również zadbałam o jego spacery po różnym podłożu, co wzmocniło kopyta i przy ostatnim werkowaniu były już naprawdę twarde ;)

Karakalla na razie chodzi na długie wycieczki w teren i biega po piaseczku. Ćwiczymy drążki i wygięcia oraz posłuszeństwo. W grudniu był trochę humorzasty przez ilość pracy na hali, na szczęście naprawiliśmy to korzystając z wolnych dni na wypady w teren :)

Tak to zdecydowanie jego żywioł :)

Pozdrawiamy! :)

Zdj. z wycieczki konnej z naszymi pieskami :)