Z kopytami co raz lepiej. Diagnoza Pana Kowala, który korygował kopyta: widoczne plamy świadczące o przebytym silnym zapaleniu kopyta (koń był bliski ochwatu), jak również kopyto było przez to bardzo rozmiękczone, podejrzenie opadnięcia kości kopyta.
Na szczęście udało się ściągnąć p. Grobelnego, który w Jaroszówce robił nam kopytka i wykluczył ostatnia opcje ostatecznie. Co za ulga. Pozostały nam jeszcze flary do wyleczenia.
Karaluch przez cały czas miał dostęp do minerałów w kostce i dostawał dużo warzyw ( w szczególności seler), również zadbałam o jego spacery po różnym podłożu, co wzmocniło kopyta i przy ostatnim werkowaniu były już naprawdę twarde ;)
Karakalla na razie chodzi na długie wycieczki w teren i biega po piaseczku. Ćwiczymy drążki i wygięcia oraz posłuszeństwo. W grudniu był trochę humorzasty przez ilość pracy na hali, na szczęście naprawiliśmy to korzystając z wolnych dni na wypady w teren :)
Tak to zdecydowanie jego żywioł :)
Pozdrawiamy! :)
Zdj. z wycieczki konnej z naszymi pieskami :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz