Jak zwykle się opuszczam z pisaniem ;)
Po długich poszukiwaniach udało mi się wstawić konia bliżej domu i pracy.
Teraz jego domkiem jest Raculka.
Zaczęliśmy treningi powoli i ostrożnie.
Jestem z niego bardzo zadowolona nie chodził w siodle jakieś 3 miesiące i wsiadłam pojechałam do lasu i był bardzo grzeczny. ;)
Na razie treningi wypadają średnio... najpierw stępujemy godzinę, później kłus na wyznaczonych kołach tj. ok 12 min. po zróżnicowanym terenie. Karakalluś już odmówił mi posłuszeństwa kilka razy, ale pokrzyczałam stanowczo, pomachałam łapami i odpuścił.
Nasze koło wygląda tak, górka , płasko, górka, z górki, płasko, ostra górka, płasko. Ma chłopak prawo być zmęczony :) tętno po kłusie ma ok 75 , chociaż w chłodniejszy dzień miał 60. Dość szybko schodzi z tętna ale to jeszcze nie to co było w zeszłym sezonie!
Wstawiam fotki z nowego domku ;)
i warkoczyk :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz